W ramach tego samego grillowania, na którym powstał pyszny łosoś dla Mamy -zrobiliśmy również zawijaski z folii naszpikowane warzywamì i przyprawionym mięsem z kurczaka. Wstępnie miały być szaszłyki, ale mięso okazało się być za drobno pokrojone. Nic się nie stało bo wyszło pysznie, a przygotowanie potrwało zdecydowanie krócej 👌
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapiekanka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapiekanka. Pokaż wszystkie posty
sobota, 22 sierpnia 2020
środa, 23 sierpnia 2017
Zapiekana z dojrzewającym salami, kurczakiem i kolorowymi pomidorkami. Pyszny kolorowy obiad.
Sama w to nie wierzę, ale w końcu znowu stanęłam przy kuchennym blacie i zrobiłam spontaniczną zapiekankę ;) fajnie było ... nawet nie zdawałam sobie sprawy jak mi tego brakuje. Efekt gotowania też zadowalający. Mimo szwankującej dolnej grzałki piekarnika zapiekanka wyszła smakowicie ;)
Receptura warta wypróbowania. Taka jak lubię - prosta, a pełna smaku. Sprawdźcie sami.
Receptura warta wypróbowania. Taka jak lubię - prosta, a pełna smaku. Sprawdźcie sami.
czwartek, 23 lutego 2017
Pizza domowa na ostatki. W końcu powróciła do Kuchni po mojemu ....
Tłusty Czwartek, tłustym czwartkiem tymczasem ja zapraszam na domową pizzę. Tak jak wspominałam w poprzednim wpisie - ze słodkim mi nie po drodze. Poza tym sprawdźcie sami co trzeba zrobić, żeby zrzucić jednego pączka...Cóż niektóre propozycje są naprawdę kuszące, ale ja i tak wole słone niż słodkie. I jak mam coś spalać to niech będzie to boska domowa pizza 😉
Po jakże długiej przerwie w poprzedni weekend znów opanowało naszą kuchnię pizzowe szaleństwo. Troszkę pracy ale moc smaku. Mówcie co chcecie, a ja będę powtarzać przy każdej okazji - zamawiana pizza nie umywa się do takiej domowej. No chyba, zże taka z pieca zjadana na plaży prosto z pudełka lub na rybkach w Piorunowie.
Po jakże długiej przerwie w poprzedni weekend znów opanowało naszą kuchnię pizzowe szaleństwo. Troszkę pracy ale moc smaku. Mówcie co chcecie, a ja będę powtarzać przy każdej okazji - zamawiana pizza nie umywa się do takiej domowej. No chyba, zże taka z pieca zjadana na plaży prosto z pudełka lub na rybkach w Piorunowie.
czwartek, 24 listopada 2016
Babka ziemniaczana. Esencja tradycyjnej kuchni domowej.
Cóż... na chwilę obecną taki mam smak. Kuchnia po mojemu chwilowo nie oczekuje wyszukanych smaków, nie poszukuje udziwnień. Jaj autorka, czyly JA zadowala się obecnie domowymi smakami. W nich odnajduję pełnię aromatów oraz wspomnienia z dzieciństwa, które dodatkowo wzmacniają i uzupełniają wrażenia. Babka ziemniaczana jest takim smakiem. Przygotowywała ją moja Babcia. Teraz robi ją Mama. Za każdym razem jest to domowa uczta.
środa, 20 kwietnia 2016
Biała lasagne ziemniaczana.
Brzmi tajemniczo prawda... Tymczasem to nic innego jak kolejne na tym blogu wcielenie czy tam wyraz mojego uwielbienia dla ziemniaków i sera w różnego rodzaju wydaniach. Możliwości jest wiele, biorąc pod uwagę wszelkiego rodzaju dodatki - można więc się spodziewać, że to nie ostatnie moje słowo w tej dziedzinie. Jak już się pewnie domyślacie tytułowa biała lazania to nic innego jak...
czwartek, 14 kwietnia 2016
Zapiekanka ziemniaczano - szpinakowa. Prosty i smakowity obiad bezmięsny.
Z wiadomych (dla tych, którzy czytają) względów - świątecznych przepisów nie było i chwilowo nie będzie. Kolejne święta - totalnie nie "na miejscu". Mogłoby ich na razie nie być wcale. Bardziej wtedy odczuwa się brak tych, którzy powinni świętować z nami, a już Ich nie ma. Ale jakoś minęły na szczęście.
Przedstawiam za to pomysł na prosty, postny obiad - niekoniecznie odświętny.
Przedstawiam za to pomysł na prosty, postny obiad - niekoniecznie odświętny.
wtorek, 25 sierpnia 2015
Pomidory suszone - przepis na aromatyczny przysmak z domowej spiżarni. Po prostu łał!
Nastała pora na uzupełnianie zimowych zapasów i napełnianie piwnic i spiżarni domowymi przetworami. Ja na razie jestem na etapie czerpania ze spiżarni mojej ukochanej Mamy. Pewnie przyjdzie dzień, że to ja przejmę ten nawyk, ale na tą chwilę nie wyobrażam sobie, że mogłabym przygotować lepsze przysmaki niż mama Hania. Tym razem przedstawię przepis na domowe suszone pomidory. Może mniej tradycyjne, ale tak samo mistrzowskie jak owe ogórki kiszone. Czy trudno je zrobić samemu? Zapraszam do lektury:
wtorek, 4 sierpnia 2015
Zapiekanka makaronowa z włoską nutką. Pomidor suszony, szpinak i magiczny składnik w glinianym naczyniu.
Co tu dużo gadać - w końcu znalazłam chwilę, żeby opisać zapiekankę jaką udało mi się sklecić jakiś czas temu. Powstała ona - jak to zwykle w Kuchni po mojemu z braku obiadu i z konieczności wykorzystania produktów zalegających w lodówce. Przepis prosty lecz jakże smakowity. Doskonała dla amatorów "kluchów", szpinaku i wędlin dojrzewających. Zainteresowanych zapraszam do lektury przepisu "na garście".
środa, 25 marca 2015
Szybka zapiekanka z mieszanką chińską. Smak zakochania z przepisu Teściowej
Cóż tu dużo mówić. Oto prosty przepis na obiad. Znajdziesz w nim i mięsko i warzywo i makaron. Słowem - dla każdego coś miłego. Receptura Teściowej, którą w końcu wypróbowałam. Przepis przypomniany niedawno przez samą Autorkę. A przeze mnie wykonany tylko dlatego, że makaronu ugotowanego zostało a innego pomysłu na obiad zabrakło ;). Dlaczego smak zakochania? Ciekawych zapraszam do lektury.
wtorek, 6 maja 2014
Zapiekany obiad warzywny w 30 minut. Bez mięsa? Da się - pysznie i kolorowo.
To była najgorsza majówka w moim życiu. Dlatego zamiast opisywać smakołyki, które razem przyrządzaliśmy i jedliśmy zanim wszystko runęło rzucam pomysł na szybki obiad bez mięsa. Taki dobry, że nawet dzieciaki go łykną. Kolorowy, pożywny i smaczny. Sprawdźcie sami:
czwartek, 21 listopada 2013
Kontrowersyjne śniadanie wybrednego Łasucha - Dwulatka, czyli mini-grahamka zapiekana z "siusiupem"
Mój szanowny Synek jest generalnie strasznym Łasuchem. Od maleńkości je bezproblemowo. A czasem problemem jest, żeby przestał jeść. Wszyscy wytrzeszczają oczy na jego apetyt. Na szczęście staram się to kontrolować i nie widać po nim "baryłkowatości". Po prostu ładnie rośnie. Syn je 5 posiłków dziennie - dwa mniejsze i trzy główne. Przynajmniej w teorii tak ładnie to wygląda ;) Ostatnio mamy dwa problemy: drugie śniadania i warzywa. Warzywa rozwiązują surówki takie jak ta poniżej. A drugie śniadanie? Do tej pory starczały kolorowe kanapeczki z warzywami pocięte w kostkę. Znikały w mig. A teraz? Pluje, zostawia, wyjada wędlinkę i wszystko to trwa 40 minut. Tylko jajeczniczkę, tosty i parówki z szynki nadal znikają bezproblemowo ;)
Oto dzisiejsze śniadanie Młodego: zapiekanki z mini - grahamki z papryką, cebulą i odrobiną siusiupu ;)
Może i oburzą się dietetycy, ale czyż widok wcinającego z zapałem Szkraba wymazanego keczupem nie jest bezcenny? I śniadanie zjedzone w 10 minut... Cóż ... Warto czasem zapomnieć o dietetycznych normach. A najlepiej zamknąć je w atrakcyjnej dla dziecka formie
Nawet teraz - przy pisaniu, samo wybieranie zdjęcia wywołało okrzyk zachwytu u Syna ;)
Oto dzisiejsze śniadanie Młodego: zapiekanki z mini - grahamki z papryką, cebulą i odrobiną siusiupu ;)
Może i oburzą się dietetycy, ale czyż widok wcinającego z zapałem Szkraba wymazanego keczupem nie jest bezcenny? I śniadanie zjedzone w 10 minut... Cóż ... Warto czasem zapomnieć o dietetycznych normach. A najlepiej zamknąć je w atrakcyjnej dla dziecka formie
Nawet teraz - przy pisaniu, samo wybieranie zdjęcia wywołało okrzyk zachwytu u Syna ;)
wtorek, 5 listopada 2013
Kalafior zapiekany z serem i szpinakiem, czyli bomba witaminowa w smacznej, obiadowej formie
Pora na kalafiora. I to nie w tradycyjnym wydaniu, czyli gotowanego z bułką na maśle. A przynajmniej nie tylko. W zeszłym tygodniu zakupiłam dość pokaźnych rozmiarów kalafiora. Połowę zjedliśmy w formie tradycyjnej jako dodatek do pieczonego kurczaka. Trzeba było zagospodarować drugą połowę i pozostałe udko kurczaka. I tak powstał pomysł obiadowy na następny dzień. Postanowiłam przygotować prostą zapiekankę z wykorzystaniem składników pozostałych z poprzedniego obiadu, aby nie marnować jedzenia i nie nudzić się tymi samymi smakami
piątek, 25 października 2013
Makaronowe inspiracje, czyli cannelloni nadziewane kurczakiem zapieczone pod szpinakiem
Z okazji World Pasta Day także w mojej kuchni zagościł makaron. Tym razem w zupełnie nowej odsłonie. Aby z tej okazji menu było choć trochę świąteczne postanowiłam przygotować coś czego wcześniej nie robiłam - cannelloni. Żeby było jeszcze ciekawiej zdecydowałam się na wydanie odmienne od tego najbardziej znanego - tradycyjnego cannelloni w sosie pomidorowym. Odkąd w moje imieniny Mąż zabrał mnie na przepysznego łososia na szpinaku, chodziło to pyszne zielsko za mną. Pretekst gotowy. Mąż za szpinakiem nie przepada, ale zwabiony formą podania i soczystym mięskiem kurczaka przyswoił przy okazji i witaminy ;)
wtorek, 15 października 2013
Kontrowersyjna zapiekanka multiziemniaczana, czyli jednogarnkowy obiad wieloskładnikowy
Po spektakularnym sukcesie zapiekanki ziemniaczanej, którą przyrządzałam ostatnio postanowiłam pójść o krok dalej i wzbogacić moją recepturę o kilka dodatkowych składników. Wszystko to by danie stało się bardziej pożywne i wartościowe i zadowoliło podniebienia domowników. Efekt tych prób wzbudził wiele emocji w mojej kuchni i nie tylko ;) Przeczytajcie do końca by sprawdzić dlaczego.
piątek, 20 września 2013
Miał być gulasz, a wyszła zapiekanka makaronowa, czyli perypetii obiadowych ciąg dalszy ;)
Po poniedziałkowej, prostej zapiekance ziemniaczanej miałam mocne postanowienie przygotować normalny "szanujący" się obiad na następny dzień. Wieczorem wyjęłam mięsko na gulasz by we wtorek z rana wziąć się za jego produkcję. Jakież było moje zdziwienie gdy we wtorek rano pełna werwy wzięłam się za mięso, a tu okazało się że zamiast gulaszowej szynki na durszlaku leży udziec indyczy. Rozmroziłam po prostu nie to zawiniątko o które mi chodziło. Znów plan obiadowy do wymiany... Początkowo chciałam zrobić po prostu spaghetti, ale przecież niedawno było. Tak powstała druga w tym tygodniu zapiekanka - tym razem makaronowa, czyli spaghetti podane inaczej. Prosto, smacznie, szybko i znowu "na szybko".
czwartek, 19 września 2013
Propozycja obiadu jednogarnkowego lub zapiekanka ziemniaczana po prostu
Jako, że kotlety zaplanowane na poniedziałkowy obiad zjadły się w tortillach, trzeba było opracować nowe menu. Syn dalej chory, więc musiałam się rządzić tym co miałam. Żadnego mięsa nie wyjęłam do rozmrożenia. Deszczowa, poniedziałkowa aura wykluczyła zakupy z "flikającym" Młodym. I tak powstał pomysł przygotowania prostej zapiekanki. Nie wymaga ona czasu, wielkich przygotowań ani zasobów spożywczych. Za to jest smaczna, sycąca i pożywna.
czwartek, 8 sierpnia 2013
Ryzyk - fizyk, czyli loteria w nadmorskich restauracjach na rzecz plażingu, a wszystko to w ramach nadmorskiej diety cud ;)
Wspominałam o naszej nadmorskiej diecie cud. Następnego dnia po opublikowaniu wpisu na jej temat przeczytałam na Onecie artykuł mówiący o straszliwych rzeczach jakie dokonują się w nadmorskich knajpach. Jak to oszukują ludzi i karmią odpadami. Generalnie na co dzień staram się jeść w sprawdzonych miejscach, czyli przede wszystkim w domu potrawy własnoręcznie przyrządzone. Jednak na wyjeździe jest to niewykonalne. Urlop spędzić na gotowaniu obiadków? O nie! Wolę zaryzykować niestrawność i się wyluzować niż tracić czas przy garach kiedy za rogiem morze szumi. Nie dajmy się zwariować. Wystarczy dobrze wybrać miejsce, w którym się je, poobserwować obsługę i cóż ... trzeba trochę zaryzykować. My wybraliśmy naszą letnią jadłodajnię na podstawie ilości gości. Poszliśmy tam, gdzie trzeba było stać w kolejce i czatować na miejsce siedzące. Wybór był udany. Nikt z nas nie zaliczył problemów żołądkowych, a nawet nasze najmłodsze Paszczaki zajadały się tamtejszymi frytkami. I nawet jeśli spożyliśmy wraz z nimi trochę starego oleju to było warto - dla walorów smakowych i swobody wypoczywania.
Żeby jednak nie wyjść na całkowitego leniwca i osobę wyluzowaną muszę przyznać, że nad morze pojechaliśmy z gigantyczną lodówką turystyczną wypełnioną jedzeniem. Znalazły się w niej - na obiad: dwa słoiki klopsów i leczo produkcji Teściowej, na śniadania: wędliny, serki, sery, paszteciki i konserwy no i oczywiście na zagrychę: rybki w occie produkcji Teścia i zeszłoroczne, marynowane grzybki naszej produkcji. Prawda jest taka, że wyjeżdżałam z determinacją do żywienia się w domu - zdrowego i taniego. Nie minął jeden dzień ... plażing, smażing i dobra pogoda, a moje nastawienie uległo diametralnej zmianie. Odechciało mi się tracić czas na coś co pochłania mnie na co dzień. W końcu od tego są wakacje - by zmienić styl życia choć na parę dni i nabrać dystansu do tego co się robi.
Ja chceeeeeee nad morze (to mój Mąż dopadł się do klawiatury i na skutek przegrzania komórek mózgowych wyraził swą nieprzerwaną od powrotu tęsknotę do Bałtyku) Postanowiłam nie usuwać tej samowolnej ingerencji w mą twórczość jako, że podzielam stanowisko w całej rozciągłości.
Tęsknię za morzem i stąd te moje refleksyjne rozpisywanie się o stylach i podejściach do wypoczywania :)
Żeby jednak nie wyjść na całkowitego leniwca i osobę wyluzowaną muszę przyznać, że nad morze pojechaliśmy z gigantyczną lodówką turystyczną wypełnioną jedzeniem. Znalazły się w niej - na obiad: dwa słoiki klopsów i leczo produkcji Teściowej, na śniadania: wędliny, serki, sery, paszteciki i konserwy no i oczywiście na zagrychę: rybki w occie produkcji Teścia i zeszłoroczne, marynowane grzybki naszej produkcji. Prawda jest taka, że wyjeżdżałam z determinacją do żywienia się w domu - zdrowego i taniego. Nie minął jeden dzień ... plażing, smażing i dobra pogoda, a moje nastawienie uległo diametralnej zmianie. Odechciało mi się tracić czas na coś co pochłania mnie na co dzień. W końcu od tego są wakacje - by zmienić styl życia choć na parę dni i nabrać dystansu do tego co się robi.
Ja chceeeeeee nad morze (to mój Mąż dopadł się do klawiatury i na skutek przegrzania komórek mózgowych wyraził swą nieprzerwaną od powrotu tęsknotę do Bałtyku) Postanowiłam nie usuwać tej samowolnej ingerencji w mą twórczość jako, że podzielam stanowisko w całej rozciągłości.
Tęsknię za morzem i stąd te moje refleksyjne rozpisywanie się o stylach i podejściach do wypoczywania :)
czwartek, 13 czerwca 2013
Zapiekanka z porem z powrotem w akcji, czyli nieśmiertelny kurak powraca
Dziś (a właściwie to już wczoraj) w myśl zasady - sprawnie, tanio i szybko przygotowałam na obiad zapiekankę z pora, o której pisałam na samym początku swojej blogowej działalności. Oczywiście nie mam zamiaru powtarzać przepisu. Wiadomo, na walory dania wszystkie składniki mają wpływ. Tym razem zapiekanka wyszła po prostu znakomicie dlatego postanowiłam o niej ponownie wspomnieć. Oto przygotowania w formie obrazkowej :) Jeśli kogoś urzekną zdjęcia - zapraszam do lektury wpisu z dnia 23 maja w poszukiwaniu szczegółów.
czwartek, 23 maja 2013
Zapiekanka z porem
Kolejne proste danie obiadowe godne polecenia. Ten przepis na stałe zagościł w moim domowym menu dzięki kochanej Siostrze. Łatwe, proste - a jakie smaczne :)
Składniki (3-4 porcje):
Na dnie naczynia żaroodpornego układamy warstwę pokrojonego w cienkie plastry pora. Zsypujemy delikatnie Warzywkiem. Na pora wykładamy pokrojoną w kostkę pierś z kurczaka. Solimy i posypujemy pieprzem do smaku. Mięso smarujemy majonezem i posypujemy startym serem (jeśli lubisz możesz jeszcze oprószyć ziołami prowansalskimi i chili)
Zapiekamy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez 45-50 minut.
Doskonale smakuje z ryżem i ulubioną surówką.
Smacznego
Składniki (3-4 porcje):
- spora pierś z kurczaka
- por (kawałek długości 4-5 cm)
- 15-20 dag sera żółtego
- 2 łyżki majonezu
- sól, pieprz
- Vegeta lub Warzywko
Na dnie naczynia żaroodpornego układamy warstwę pokrojonego w cienkie plastry pora. Zsypujemy delikatnie Warzywkiem. Na pora wykładamy pokrojoną w kostkę pierś z kurczaka. Solimy i posypujemy pieprzem do smaku. Mięso smarujemy majonezem i posypujemy startym serem (jeśli lubisz możesz jeszcze oprószyć ziołami prowansalskimi i chili)
Zapiekamy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez 45-50 minut.
Doskonale smakuje z ryżem i ulubioną surówką.
Smacznego
Subskrybuj:
Posty (Atom)










