Oto prosta a jakże smaczna propozycja obiadowa. Na weekend i
nie tylko. Polędwiczka w innym niż tradycyjne wydaniu. Danie łatwe w
przygotowaniu a smakowite. Byle tylko polędwiczkę dobrze zamarynować a potem
upiec i eksplozja smaku gwarantowana.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polędwiczki wieprzowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polędwiczki wieprzowe. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 9 lutego 2017
środa, 26 sierpnia 2015
Szybki, lekki i kolorowy obiad o smaku lata, czyly grillowana polędwica w owocach.
Oto propozycja obiadowa idealna i na gorące i na zimne dni. W gorące nie spocisz się przy garach, bo bardzo szybko można takie danie przyrządzić. W zimne dni za to, przypomnisz sobie smak lata i ucieszysz oko (a przede wszystkim podniebienie rzecz jasna) kolorową zawartością talerza. Danie wymyślił i przygotował mój M. Ja tylko nałożyłam, sfotografowałam, zjadłam ze smakiem, a teraz będę zachwalać:
czwartek, 2 lipca 2015
Gdzie zabrać rodzinkę na obiad? Łowisko Piorunów. Warto zjechać z trasy
Kiedy nie chce się gotować, a masz wielkiego głoda i potrzebę chwili
wytchnienia od ciężkiej pracy i miejskiego zgiełku - jest miejsce blisko
Warszawy gdzie nie dość, że smacznie zjesz to jeszcze powędkujesz i się
zrelaksujesz. Przysłowiowo - dla każdego coś miłego. Dzięki
spontanicznej inicjatywie mojego szwagra - Mateusza mieliśmy okazję
poznać to miejsce w ubiegły weekend. Nie dość, że zostaliśmy zaproszeni -
to jeszcze zawiezieni na sobotni obiadek, w jak się okazało bardzo
smaczne miejsce. Restaurację Łowisko w Piorunowie znajdziecie nieopodal
Błonia, na trasie do Poznania. Jeśli będziecie w pobliżu - warto
wstąpić. Właściwie to warto wstąpić nawet jeśli nie będziecie w pobliżu.
![]() |
| Ja wybrałam sandacza z pieca z warzywami również pieczzonymi... |
niedziela, 17 sierpnia 2014
Cytrynowo - imbirowa polędwica w orientalnym stylu
A skoro dwieście tysięcy odsłon minęło, to wstyd coś nie upichcić dobrego. Po dość długiej jak na mnie przerwie witam się z Wami przepisem na chrupiącą, rumianą polędwiczkę wieprzową. Nieskromnie mówiąc - przepyszną. Pierwszy raz przyprawiłam ten gatunek mięsa w stylu orientalnym, a efekt jest taki, że następnego razu doczekać się wprost nie mogę. Sprawdźcie sami czy mój samozachwyt nie jest aby przesadzony.
sobota, 12 lipca 2014
Obiadowe wspomnienie o polędwiczce w miodzie i chili pieczonej
Szczerze mówiąc odkąd zaczęłam pracować nie mam weny twórczej w kuchni. Myślę, że to okres przystosowawczy i niedługo powróci moja pasja w tej kwestii, fakt jest faktem - na razie wcale i w ogóle nie chce mi się cudować przy garach. Jeść jednak trzeba. W tygodniu Mąż mnie zastępuje (do tej pory idzie mu to dobrze - lepiej niż myślałam, że będzie). Nadszedł jednak weekend i zaczyna się mój dyżur w kuchni. Mam mocne postanowienie pogotować, żeby chociaż na pierwsze dni tygodnia starczyło. Oto kolejny przepis na polędwiczkę - przygotowaną jeszcze za czasów lenistwa. Niewykluczone, że w ten weekend znów zawita do mojego menu.
niedziela, 22 czerwca 2014
Polędwiczka wieprzowa sprzed lat - mocno oklepana lecz najprościej smakowita
Polędwiczki wieprzowe z mięsnego rarytasu - drogiego i odświętnego stały się produktem pospolicie używanym w naszych kuchniach. Ich zakup nie stanowi już żadnego problemu, jak to kiedyś bywało. Nastąpił istny wysyp pomysłów na przygotowanie tej delikatnej części wieprzowego mięsa - co jeden to bardziej wymyślny. Można zaryzykować stwierdzenie, że część z nas ma już polędwiczkowy przesyt. Ja dziś postanowiłam przedstawić przepis na polędwicę w formie jaką pamiętam z przed lat. Kiedyś bowiem zakup polędwiczki był nie lada wyczynem, a samo przygotowanie jej na obiad wprowadzało klimat odświętny ;) Prosto, smacznie, bez kombinacji.
środa, 10 lipca 2013
Smaczne kadry, czyli pomysł na małe przyjęcie chrzcinowe w fotograficznym skrócie
Na koniec wspomnień z chrzcin Maksymiliana postanowiłam zamieścić skromną galerię zdjęć, które powstały przy produkcji i serwowaniu dań przygotowanych dla gości naszego Spin-Dżitsu. Znalazły się w niej główne aspekty kulinarne tamtego dnia. Potrawy, które przygotowałam na pewno jeszcze nie raz pojawią się na naszym stole.
poniedziałek, 8 lipca 2013
Półwytrawny sos jabłkowo - borówkowy do pieczonych polędwiczek, czyli wspomnień o jedzeniu ciąg dalszy
Aby do końca dać upust swym kulinarnym marzeniom wspominam dalej ... Drugim z sosów do mięs jakie, zaserwowałam gościom Maksymiliana był sos jabłkowo - borówkowy. Ponieważ były to gorące dni, a sos borowikowy z poprzedniego wpisu jest dość ciężki postanowiłam, że drugi sos będzie leciutki. Bez mąki, śmietany i wszelkich ulepszaczy. Przegląd lodówki okazał się pomocny. Znalazłam zachomikowaną wytrawną konfiturę z leśnych borówek zebranych i przesmażonych przez mojego Tatę. I już pomysł gotowy.
niedziela, 9 czerwca 2013
Polędwiczka w polewie śmietanowo - grzybowej
Za tydzień chrzciny mojego Synka. Zeszło nam się z różnych powodów. Najpierw finanse, potem przesądy (nasza Chrzestna się zaraziła macierzyństwem i musieliśmy czekać na Emilkę, żeby podawanie do chrztu jej zdrowia nie odebrało). Strasznie to głupie, no ale niechby się coś stało to przecież sobie nie wybaczysz. Zabobony są niestety wszechobecne.
No w każdym razie przyszła wiosna i w końcu się zmobilizowaliśmy. Początkowo mieliśmy plan zorganizować obiad w knajpie jako, że warunków lokalowych na przyjęcie zdecydowanie nie posiadamy. Menu już ustalone, zaliczka przygotowana, a tu na dwa tygodnie przed terminem zmiana planów - chrzciny organizujemy u Chrzestnego co by się nie zrujnować finansowo. No i tu zaczyna się historia właściwa, czyli czym uraczyć gości. To pytanie niemal sen z powiek mi spędza. Kombinuję, wymyślam, próbuję. Chodzi o to, żeby smacznie i ciekawie było, a w dniu chrzcin już niewiele się robiło. Danie, które przygotowałam na dzisiejszy obiad jest właśnie taką próbą. I sama nie wiem co o nim myśleć. Mi bardzo smakowało, ale czy rodzince podpasuje? Nie wiem, nie wiem, nie wiem. Mąż też nie pomógł - zdania nie wyraził, więc dalej jestem w rozterce, a czas mija nieubłaganie. W końcu się odgrzewanym "devolaillem" skończy i tyle. Panika mnie ogarnia. Dobrze. Wyżaliłam się. Teraz pora na przepis.
No w każdym razie przyszła wiosna i w końcu się zmobilizowaliśmy. Początkowo mieliśmy plan zorganizować obiad w knajpie jako, że warunków lokalowych na przyjęcie zdecydowanie nie posiadamy. Menu już ustalone, zaliczka przygotowana, a tu na dwa tygodnie przed terminem zmiana planów - chrzciny organizujemy u Chrzestnego co by się nie zrujnować finansowo. No i tu zaczyna się historia właściwa, czyli czym uraczyć gości. To pytanie niemal sen z powiek mi spędza. Kombinuję, wymyślam, próbuję. Chodzi o to, żeby smacznie i ciekawie było, a w dniu chrzcin już niewiele się robiło. Danie, które przygotowałam na dzisiejszy obiad jest właśnie taką próbą. I sama nie wiem co o nim myśleć. Mi bardzo smakowało, ale czy rodzince podpasuje? Nie wiem, nie wiem, nie wiem. Mąż też nie pomógł - zdania nie wyraził, więc dalej jestem w rozterce, a czas mija nieubłaganie. W końcu się odgrzewanym "devolaillem" skończy i tyle. Panika mnie ogarnia. Dobrze. Wyżaliłam się. Teraz pora na przepis.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





