Za nami upalny weekend a przed nami upalny tydzień...pewnie nie jeden jak to w lato. Oto opcja obiadowa bez fatygi. Przygotowanie zajmuje max. 15 minut a czas oczekiwania koło pół godzinki.
Składniki (na jedną solidna porcję):
- Batat
- Plaster boczku (grubość ok 0,5 cm)
- Sól
- Pieprz cytrynowy
- Rozmaryn
- Cząber
- Tymianek
- Oliwa z oliwek - 3 łyżki
Przygotowanie:
Bata obieramy, kroimy w grube frytki. Zlewamy w misce oliwą z oliwek i zasypujemy przyprawami. Mieszany dokładnie żeby zarówno przyprawy jak i oliwą oblepiły batata. Przekładamy do naczynia żaroodpornego i wstawiamy bez przykrycia do piekarnika nagrzanego do 190 stopni. Co jakiś czas delikatnie mieszamy żeby jej przyrumienić z każdej strony. Po jakichś 20 minutach kiedy nasze frytki są już miękkie i mają się już tylko zarumienić dodajemy pokrojony w kostkę plaster boczku. Ja miałam parzony ale myślę że surowy byłby bardziej aromatyczny. Po kilku minutach raz jeszcze delikatnie przekładamy wszystko w naczyniu. I ta damm...danie gotowe. Pysznie, sycąco. Szybko. U mnie do tego jeszcze chłodniczek z buraka, który w tym sezonie mogłabym pochłaniać hurtowo. Obiad robił się sam, a ja mogłam pracować na ogrodzie tylko czasem do niego zaglądając. Potem miseczka kubeczek i na kocyk. Nie uważacie że to pysznie proste?
Polecam
Ps. Kuchnia po mojemu choć dalej w żałobie - żyje i gotuje, więc co jakiś czas się pojawi...czy to z przepisem czy z wynurzeniami swymi.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Każdy konstruktywny komentarz mile widziany