czwartek, 3 lipca 2014

Zdrowe śniadanie do pracy. Pierwsze od prawie trzech lat



Próbna umowa podpisana. Miejsce pracy wstępnie wyznaczone. Zakres obowiązków, merytoryczna adaptacja do stanowiska - w trakcie. Taki jest stan mojego życia zawodowego na dzień dzisiejszy. Wraz z uzyskaniem zatrudnienia pojawiło się nowe zagadnienie w mojej kuchni. Mianowicie, co zjeść w przerwie by sił witalno - umysłowych nabrać, a tyłka swego jeszcze bardziej nie utuczyć. Pierwsze postanowienie zostało poczynione: nie biorę pod uwagę pieczywa. W związku z tym na pierwszy pełny dzień w pracy przygotowałam sobie wieczorem dnia poprzedniego sałatkę ziemniaczaną, o której dopiero co pisałam. Wzbogaciłam ją o tartą gotowaną marchew. Do torby spakowałam pomidorka i taki był mój pierwszy zawodowy posiłek. Mniam. Rano zapakowałam do pojemniczka i pyszne jedzonko w godzinach pracy wtrząchnęłam raz dwa. Na jutro też coś takiego kombinuję. Wam też polecam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy konstruktywny komentarz mile widziany