piątek, 11 października 2013

Żeberka pieczone w coli a'la barbecue + rumiane ziemniaczki i surówka z pekińskiej. Idealny obiad na weekend

Cóż. Nic dodać, nic ująć. Nawet nie wiem jak mam lepiej zapowiedzieć przepis na danie, które przygotowałam w zeszły weekend. Po prostu idealny pomysł na niedzielny obiad. Jego przygotowanie chodziło mi po głowie od momentu, kiedy jedna z firm wprowadziła na rynek gotowca w proszku i bardzo mocno go reklamowała, czyli już bardzo, bardzo długo. Zastanawiałam się wtedy jak może smakować mięso przyrządzone w słodkim, kultowym, gazowanym napoju. I wiedziałam, że kiedy w końcu przyjdzie dzień kiedy zdecyduję się je wykonać to na pewno nie będzie opcja z torebki. W zeszły weekend w końcu nadszedł dzień zmierzenia się z pomysłem.

Składniki:
  • 1/2 kg chudych i mięsnych żeberek wieprzowych 
  • 100-150 ml coca-coli
  • 2 łyżeczki sosu sojowego
  • 1 mała cebula
  • 1 mały ząbek czosnku
  • 2 łyżki keczupu
  • sól, pieprz
  • chili (może być sporo)
  • cząber, tymianek, rozmaryn
Przygotowanie:
Umyte żeberka pokroiłam na paski. Posoliłam i popieprzyłam i przyprawami. Jedną łyżeczkę sosu sojowego wymieszałam z keczupem i drobno startym czosnkiem. Posmarowałam żeberka powstałym, gęstym sosem. Żeberka wstawiłam do lodówki na całą noc. Następnego dnia obtoczyłam delikatnie w mące i krótko obsmażyłam na odrobinie oleju (wraz z posiekaną cebulą). Przełożyłam do rękawa do pieczenia. Zalałam colą wymieszaną z łyżeczką sosu sojowego i podsmażoną cebulą. Żeberka piekłam w temperaturze 170-180 stopni przez około godzinę. Następnie wyłożyłam je wraz z sosem do naczynia żaroodpornego i przez jakieś 10 minut dopiekłam bez przykrycia w wysokiej temperaturze (ok 200 stopni, funkcja opiekania).





Żeberka obrałam z kości. Mięsko przed samym podaniem podsmażyłam w sosie własnym na patelni - dlatego, że piekarnik miałam zajęty pieczonymi ziemniakami, z którymi podałam żeberka. Obiad dopełniła surówka z kapusty pekińskiej w wariancie z papryką.
Efekt przeszedł oczekiwania - nie tylko moje z resztą. Mąż był zachwycony, a że za żeberkami nie przepada to wnioskuję, że musiały mu bardzo smakować. Może dlatego, że były z colą, od której jest wprost uzależniony. W każdym razie coli samej w sobie nie czuć. Jedyne ślady po niej to słodkawy smaczek i idealna konsystencja ciemnej glazury na mięsie.Na szczęście sos sojowy i przyprawy dodają mięsu pikanterii. Pyszota. Wadą dania jest to ile kalorii zawiera.
Ostrzeżenie:
Tak przygotowane mięso jest niezwykle sycące, więc należy go spożyć niewiele. Na pewno mniej niż by się chciało ;)



7 komentarzy:

  1. dobrze że zamieściłaś ostrzeżenie bo już nakładłem sobie słuszną porcję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ;) Wolałam ostrzec, bo takie dobre,że łatwo z nimi przesadzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jednak mimo wszystko jak dobre to staję w kolejce do dokładki :)

      Usuń
  3. Witam! Zapraszam do siebie! :)

    http://maleeconieco.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Żeberek to chyba wieki nie jadłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo lubię żeberka, bardzo ale tak podanych nie miałam okazji jeszcze jeść.. Wyglądają pysznie! :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy konstruktywny komentarz mile widziany